"Obchody świętojańskie były niegdyś wielkim świętem powitania lata, obchodzonym w porze letniego przesilenia słońca, w najkrótszą noc w roku z 23 na 24 czerwca i najdłuższy dzień, 24 czerwca. (...) Wokół ognisk tańczyły ubrane na biało dziewczęta, przepasane bylicą, czarodziejskim zielem o niezwykłej mocy i śpiewały pieśni miłosne. (...) Do leśnych ognisk przychodzili również chłopcy lub rozpalali swe własne ognie i popisywali się zręcznością skacząc przez płomienie". (Barbara Ogrodowska "Polskie zwyczaje i obrzędy doroczne")...
I nasza drużyna powitała lato podczas wieczoru świętojańskiego :) Druhowie skakali przez malutkie ognisko (nie dlatego, że przez duże się bali, ale przez najwyższy stopień zagrożenie pożarowego). Druhny plotły wianki i "rzucały je na falującą wodę" rzeczki Masłówki, która prawdę mówiąc rzeką jest już chyba tylko z nazwy, bo nasze wianki na pewno nie dopłynąłby nią do morza. Co więcej - popłynęły jakieś 2 m i utknęły w szuwarach, co niestety(!!) wróży nam na ten rok staropanieństwo. Na szczęście dwóch odważnych druhów wyłowiło dwa wianki... Zobaczymy co z tego wyniknie :) Najważniejsza jednak była dobra zabawa - mecz ringo, smażenie jajecznicy, śmieszne gry i zabawy (pamiętacie najdłuższą linię?;)










